OPAŁKA 1965 / 1 – ∞
- Olga Szulc

- May 31
- 3 min read
Updated: 2 days ago

Roman Opałka rozpoczął projekt OPAŁKA 1965 / 1 – ∞ od gestu namalowania cyfry „1” białą farbą na szarym, niemal czarnym tle. Posługując się najmniejszym dostępnym pędzlem (0), zaczął zapisywać kolejne liczby - od lewej do prawej, z góry na dół - zgodnie z pismem łacińskim. Każde płótno, które nazywał „detalem”, było jedynie fragmentem procesu pomyślanego jako nieskończony. Projekt był nieskończony nie tylko dlatego, że ciąg liczb nie ma końca. Każda kolejna liczba była jednocześnie kontynuacją i przypomnieniem granicy wyznaczonej przez czas życia. W tym napięciu między abstrakcyjną nieskończonością a śmiertelnością ciała rodzi się najbardziej poruszający wymiar projektu.
Wszystkie obrazy miały identyczny format - 196 × 135 cm - odpowiadający niemal skali ludzkiego ciała i proporcjom drzwi. Dzięki temu każdy „detal” funkcjonował nie tylko jako powierzchnia malarska, lecz także jako rodzaj obecności czy pionowego zapisu trwania. Początkowo płótna posiadały jednolite ciemnoszare tło. Od 1972 roku Opałka zaczął jednak stopniowo rozjaśniać każde kolejne, dodając do tła o jeden procent więcej bieli. Ten pozornie techniczny zabieg stał się jednym z najbardziej przejmujących elementów całego projektu. Liczby nie tylko rosły - sam obraz zaczynał powoli znikać.
Biel u Opałki nie jest kolorem czystości ani transcendencji w tradycyjnym sensie. Jest raczej procesem wyczerpywania widzialności. Im jaśniejsze stawało się tło, tym trudniej było odczytać zapisane cyfry. W późnych „detalach” liczby niemal stapiają się z bielą płótna, zmuszając widza do wysiłku intensywnego patrzenia. Obraz przestaje funkcjonować jako powierzchnia przedstawienia - staje się doświadczeniem zanikania. Można odnieść wrażenie, że Opałka nie tyle malował liczby, ile obserwował stopniowe rozpuszczanie obrazu w świetle. Biel nie oznacza tu pustki, lecz granicę percepcji - moment, w którym obecność i nieobecność stają się niemal nierozróżnialne.
Procesowi temu towarzyszyło nagrywanie głosu wypowiadającego kolejne liczby oraz codzienne autoportrety wykonywane po zakończeniu pracy. Obraz, dźwięk i twarz stawały się równoległymi zapisami tego samego zjawiska - upływu czasu.

W projekcie Opałki najbardziej poruszająca nie jest jednak sama idea nieskończonego liczenia, lecz niemal niewyobrażalna konsekwencja jej realizacji. Historia sztuki zna wiele gestów radykalnych, lecz niewiele dzieł zostało przeżytych z taką dyscypliną. Opałka nie stworzył serii obrazów - stworzył warunki, w których życie i sztuka stopniowo przestawały się od siebie oddzielać.
Projekt 1965 / 1 – ∞ zawiera jednocześnie element cudu i ciężaru. Cudem jest możliwość tak absolutnej wierności jednej formie przez dziesięciolecia (46 lat!). Ciężarem - codzienne poddawanie się procesowi, który z definicji nie prowadzi ku zakończeniu. Każda liczba jest kontynuacją poprzedniej, ale zarazem śladem czegoś bezpowrotnie utraconego.
Bliski jest tu radykalizm Kazimierza Malewicza i jego Czarnego kwadratu - gestu sprowadzenia malarstwa do granicy absolutu. Malewicz symbolicznie zabrał ten znak do grobu. Opałka wykonał gest bardziej rozciągnięty w czasie i bardziej egzystencjalny. Nieustanne liczenie stało się formą życia i zarazem cichym zapisem jego wyczerpywania się.
Nie sposób wiedzieć, co dokładnie czuł artysta, lecz jego praca sugeruje szczególny rodzaj świadomości - jednocześnie spokojnej i tragicznej. Powtarzanie liczb przypomina medytację albo ascetyczną praktykę koncentracji. I każda kolejna liczba jest świadectwem nieodwracalności czasu.
Z biegiem czasu liczby zaczynały coraz szybciej zużywać przestrzeń obrazu. Im większe stawały się wartości, tym więcej miejsca zajmował każdy zapis. W późnych „detalach” powierzchnia płótna wypełniała się szybciej, mimo że artysta pracował coraz wolniej. Jakby sam czas gęstniał.

Marzeniem Opałki było dojście do liczby 7 777 777 - siedmiu siódemek. W projekcie skierowanym ku nieskończoności ta liczba staje się czymś głęboko ludzkim: prywatnym punktem orientacyjnym wobec bezkresu. Do końca życia artysta stworzył 233 Detali, a każdy z nich to około 24 tysiące cyfr. Doszedł do liczby 5 607 249. Od 6 sierpnia 2011 roku reszta pozostała już poza możliwością zapisu. Ostatecznie to nie Opałka zakończył liczenie - to czas zatrzymał jego rękę.

Moja idea jest prosta jak życie, rozwija się od narodzin do śmierci.
To zadanie na całe życie, bo ostatnia liczba, którą kiedyś namaluję,
będzie oznaczać kres mego istnienia.

Roman Opałka urodził się 27 sierpnia 1931 roku w Abbeville-Saint-Lucien jako syn polskich emigrantów. W 1935 roku wraz z rodziną wrócił do Polski. W czasie II wojny światowej został deportowany do Niemiec, skąd po wojnie powrócił do kraju. Studiował w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Łodzi oraz w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Od lat 70. mieszkał głównie we Francji, zachowując jednocześnie silne związki z Polską. Zmarł 6 sierpnia 2011 roku w Chieti pod Rzymem. Został pochowany we francuskim mieście Le Mans.




Comments