Punkt zero. Moment, w którym obraz stał się czystą formą.
- Olga Szulc
- 2 days ago
- 4 min read

Kazimierz Malewicz należał do tych artystów, którzy nie szukają nowej formy — oni ją tworzą. Urodzony na pograniczu kultur, żyjący między tradycją a modernizmem, od początku nosił w sobie napięcie, które później stało się siłą jego malarstwa. Przechodził przez kolejne stylistyczne języki – od symbolizmu i postimpresjonizmu, przez kubizm i futuryzm – jakby testował granice każdego z nich, sprawdzając, gdzie kończy się możliwość opowiadania o świecie. W jego spojrzeniu, surowym i natarczywym, jest coś z człowieka, który wie, że sztuka musi się narodzić na nowo. Stare obrazy nie wystarczą. Czasem jedyną drogą naprzód jest skreślenie wszystkiego, co było dotychczas.
Na początku drugiej dekady XX wieku Malewicz dochodzi do kresu możliwości, jakie dawały mu dotychczasowe style. Każdy kolejny eksperyment odsłaniał to samo: że forma figuratywna, choć elastyczna, wciąż jest uwięziona w świecie rzeczy. A świat, który właśnie wchodził w swoją najciemniejszą epokę, domagał się języka radykalniejszego niż kolorowe deformacje kubistów czy dynamiczne pismo futurystów. W tym napięciu – między zachwytem nowoczesnością a jej przeczuwaną katastrofą – Malewicz stopniowo odwracał się od formy figuratywnej. Zaczynał widzieć obraz nie jako okno na rzeczywistość, lecz jako autonomiczny byt, który może istnieć bez odniesień, bez modeli, bez anegdoty.

19 grudnia 1915 roku, na Ostatniej wystawie futurystów 0,10 w Piotrogrodzie pojawił się obraz, który nie przedstawiał absolutnie niczego. Czarny kwadrat na białym tle Kazimierza Malewicza – surowy, milczący, bezkompromisowy – oznaczał początek nowego języka sztuki.
Tamtego dnia widzowie stanęli przed płótnem, które nie dawało żadnych wskazówek. Malarstwo przyzwyczaiło ich do przedstawiania świata: natury, człowieka, przedmiotu. A tu – pustka. Czerń na bieli, forma odarta z wszystkiego, co znane. Malewicz nazwał ją „punktem zerowym malarstwa”, początkiem sztuki, która nie opisuje rzeczywistości, lecz istnieje jako czysta forma. To nie był kolejny krok w historii malarstwa – to było cięcie wykonane w poprzek dziejów.
Motyw czarnego kwadratu narodził się jednak wcześniej, poza malarstwem, w teatrze. W 1913 roku pojawił się jako część scenografii futurystycznej opery Zwycięstwo nad słońcem, w miejscu, w którym zasłaniał słońce – symbol dawnego, racjonalnego porządku, który awangarda chciała unieważnić. To teatralne pochodzenie zdradza jego naturę: Kwadrat od początku był gestem, aktem symbolicznym, wymazaniem tego, co obowiązywało dotychczas.

Z czasem stał się fundamentem suprematyzmu – kierunku, który Malewicz traktował jako sztukę „czystego odczucia”, wolną od świata przedmiotów i codzienności. Kwadrat nie był ilustracją, lecz ideą; nie przedstawiał, lecz ustanawiał. Rewolucja dokonała się w chwili, gdy artysta uznał, że ama w sobie jest wystarczająca, że obraz nie musi odsyłać do niczego poza sobą.

W tym samym roku Malewicz namalował także szczególny autoportret — Suprematyzm. Autoportret w dwóch wymiarach. Nie ma w nim twarzy ani ciała; zamiast nich pojawiają się figury geometryczne, układ form, który miał zastąpić jego własną obecność. To deklaracja artysty w najczystszej postaci: skoro malarstwo ma zacząć się od zera, to nawet wizerunek twórcy powinien zostać przepisany na nowy język. Autoportret geometryczny staje się więc równoległym gestem do Czarnego kwadratu — dwa obrazy jednego roku, w których Malewicz całkowicie wycofuje siebie, by ustąpić miejsca czystej formie.

Podczas wystawy 0,10 Malewicz umieścił Czarny kwadrat wysoko w rogu sali – tam, gdzie tradycyjnie zawieszano ikony. Ten gest natychmiast nadał obrazowi wymiar quasi-religijny, choć był on całkowicie świecki. Stał się nie tyle obrazem, ile znakiem absolutu lub nicości – zależnie od tego, kto patrzył. A dla samego Malewicza stał się znakiem osobistym. W późniejszych latach pojawiał się w jego sygnaturach, w jego koncepcjach, a po śmierci umieszczono go na trumnie artysty, zgodnie z jego wolą. Kondukt żałobny prowadził suprematystyczny sztandar z czarnym kwadratem.

Od początku swego istnienia Czarny kwadrat opiera się jednoznacznej interpretacji. Nie narzuca znaczenia, nie odsyła do żadnej historii. Jest jak otwarte pole, w którym każdy może umieścić własne skojarzenia, lęki, intuicje. Jedni widzą w nim początek nowego świata, inni koniec sztuki przedstawiającej. Dla jednych jest oknem w nieskończoność, dla innych ścianą, na której wszystko się zatrzymuje. To dzieło nie zamyka znaczeń – ono je rozprasza.
Działa do dziś, bo w epoce przesytu obrazów oferuje coś, czego zaczyna brakować: zatrzymanie. Ciszę. Przestrzeń bez narracji. Pole, na którym można zacząć od nowa. Od 19 grudnia 1915 roku aż po naszą współczesność Czarny kwadrat na białym tle pozostaje jednym z najważniejszych symboli nowoczesności – czarnym, cichym początkiem, w którym świat może zobaczyć siebie od zera.

Kazimierz Malewicz, ur. 23 lutego 1879 (według kalendarza juliańskiego 11 lutego), zm. 15 maja 1935, w Leningradzie (dziś Petersburg). Ukraińsko-rosyjski malarz awangardowy, teoretyk sztuki i jeden z najważniejszych twórców modernizmu. Urodził się w Kijowie w rodzinie polsko-ukraińskiej. Dorastał w różnych regionach Imperium Rosyjskiego, a studia artystyczne odbył w Moskwie, gdzie zetknął się z kubizmem, futuryzmem i innymi ruchami europejskiej awangardy.
W latach 1910–1920 współtworzył środowisko rewolucyjnych artystów rosyjskich, rozwijał własne teorie sztuki i angażował się w działalność dydaktyczną m.in. w Witebsku. Wspierał młodych twórców, m.in. El Lissitzky’ego, i odegrał kluczową rolę w kształtowaniu nowej wizualnej świadomości początku XX wieku.
W latach 30. doświadczył narastających restrykcji ze strony władz radzieckich, które ograniczały wolność artystyczną i eliminowały abstrakcję z życia publicznego. Jego dorobek obejmujący malarstwo, teorię sztuki, pedagogikę i projektowanie wywarł ogromny wpływ na sztukę współczesną i pozostaje fundamentem wielu współczesnych praktyk artystycznych.
