top of page

Przewrotność

Marla Mindelle (Céline Dion), Constantine Rousouli (Jack Dawson) i Melissa Barrera

(Rose DeWitt Bukater) w musicalu Titanique.



Słynny statek rejsowy Titanique wcale nie zatonął, kiedy pojawił się po raz pierwszy, latem 2022 r., na niewielkiej scenie w Asylum Theatre. Nie zatonął, kiedy trochę później wypłynął na nieco szersze wody w Daryl Roth Theatre, także na dolnym Manhattanie. I nic nie wskazuje, by i teraz, gdy wypłynął na rozległe już przestrzenie broadwayowskiej sceny, zagrażała mu jakakolwiek katastrofa. Płynie pewnym kursem pod banderą parodii i lekkiej zabawy.

 

Koncept tu prosty: sprowadzić jeden z najbardziej znanych filmów, Titanic w reżyserii Jamesa Camerona, na deski teatru. Przekłuć baloniki patosu jakie migoczą na wielkim ekranie. Opatulić w szeroko znane piosenki… Film mistrzowsko buduje napięcie i wyciska łzy. Musical dodaje nuty przesady tam, gdzie wydawałoby się, że już więcej przesady być nie może. Rozbraja uśmiechem. W roli zakochanych Rose i Jack, zamiast Kate Winslet i Leonardo DiCaprio, mamy Melissę Barrera i Constantine’s Rousouli, rozśpiewanych i roztańczonych. Pretensjonalność Ruth (matki Rose, strażniczki cnoty i pozycji społecznej) w wykonaniu Jima Parsonsa nikomu nie może zagrazić, tylko śmieszyć. Kostiumy (Alejo Vietti) jaśnieją od cekinów i innych błyskotek. Zespół, pod kierunkiem Tyle’a Blue, tańczy sprawnie, śpiewa z werwą. Layton Williams jako lodowiec (tak, lodowiec!) jest groźniejszy niż oceaniczne grozy.

 

Udana nawigacja musicalowego okrętowca w dużej mierze jest zasługą Marla Mindelle w roli Céline Dion. Mindelle nie imituje jej charakterystycznych gestów ani sposobu śpiewania. Wciela się w postać popularnej kanadyjskiej piosenkarki, i czyni to z wyczuciem i pewnością siebie. Sama bawi się świetnie, i zaprasza nas do współuczestnictwa w tej pogodnej konspiracji. Prowadzi przez wzloty uczuć i rozczarowania, zwycięstwa i klęski w rytmie ikonicznych piosenek Dion: „My Heart Will Go On”, „All by Myself”, ”To Love You More”…


Marla Mindelle (Céline Dion) i zespół w Titanique

Marla Mindelle (Céline Dion) i zespół w Titanique


Jim Parsons (Ruth DeWitt Bukater) i Melissa Barrera (Rose DeWitt Bukater)

Layton Williams (Iceberg). Zdjęcia Evan Zimmerman.




*

 

Po odmiennych, niebezpiecznych topielach prowadzi nas Mark Rosenblatt, po latach praktyki jako reżyser teatralny próbujący swoich sił jako pisarz. Chcę wierzyć, że zamiar autora był szlachetny, kiedy podjął trudną tematykę zazębiających się kół polityki na Bliskim Wschodzie i napięć społecznych wokół kwestii antysemityzmu. Problem w tym, że sztuka Giant, reklamowana jako pełen niuansów portret angielskiego pisarza Roalda Dahla (John Lithgow, w konfrontacji z niesympatyczną rolą) i zaproszenie do dyskusji, jest w rzeczywistości systematycznym obnażaniem jego słabości. Aktem oskarżenia i potępienia za antysemityzm, który od dawna czaił się w jego sercu, sugeruje tekst, pod pokrywką ironii i typowo dahlowskich słownych prowokacji.

 

Rzecz rozgrywa się w ciągu jednego sierpniowego popołudnia, w 1983 r., w Gipsy House, rodzinnej rezydencji Dahla w Great Missenden, Buckinghamshire. Sielankę wiejskiej rezydencji zakłóca huk wierteł i młotów. Dom jest w przebudowie, przygotowywany na przyjęcie rozszerzonej rodziny; po wielu latach przyjaźni i narzeczeństwa Dahl ma się pobrać z Felicity „Liccy” Crosland (Rachel Sterling), młodszą o 20 lat od niego. Mamy sygnały jeszcze innych zakłóceń. Odnośniki do lekarstw przeciwbólowych przypominają o problemach z uszkodzonym kręgosłupem, z którymi Dahl się zmagał przez całe dorosłe życie, danina za wyczyny wojenne jako pilot RAF-u, bo jeden z lotów zakończył się krachem. Wzmianka o utracie ukochanego psa. Dowiadujemy się też, że przed domem czuwa policjant, bo jakiś anonimowy „szaleniec” wydzwania po nocach i dniach z pogróżkami.

 

Nic z tych kontekstowych wzmianek nie wyniknie. Bowiem punktem startu i motorem akcji jest recenzja, którą Dahl opublikował w Literary Review, w 1982 r., na temat książki Tony Cliftona God Cried, przedstawiającej świadectwo zniszczeń dokonanych przez armię izraelską na terenie Libanu, kiedy zginęło blisko 30,000 ludzi, głównie cywilów, w tym wiele dzieci, w wyniku masowych bombardowań Beirutu. Recenzja, ostro krytyczna wobec działań Izraela, grozi wywołaniem skandalu. Brytyjski wydawca, Tom Maschler (Elliot Levey) martwi się o negatywny efekt kontrowersji na promocję nowej książki Dahla The Witches. Czeka na przybycie wysłannika wydawcy w Nowym Jorku, Jesse Stone (Aya Cash), specjalistki od marketingu. Stone się spóźnia. Maschler próbuje podjąć trudny temat z Dahlem, który jednak wcale nie zwraca na niego uwagi.

 

Rzeczywiście, Dahl na nikogo nie zwraca uwagi. Z jednak strony, ta osobność i niezależność głównej postaci podkreśla dramatyczną słabość sztuki. Dahl nie ma po co zwracać na nikogo uwagi, bo otaczające go postacie są dziwnie papierowe i pasywne. Maschler, postać z życia, odegrał ważną rolę w literackim świecie. Musiał mieć ambicję i wyrazistą osobowość. Prowadził prestiżowe wydawnictwo Cape, wymyślił międzynarodową nagrodę Booker, do dzisiaj jedną z najbardziej znaczących. Przedstawiony został prawie karykaturalnie, podporządkowany silniejszej osobowości. Przez pierwszy akt stoi jak kołek z boku, nic nie mając do powiedzenia. W drugim akcie jest parokrotnie jakby celowo obrażany przez Dahla, co pozostaje be wyraźnej reakcji z jego strony. „Liccy” z kolei, też wzorowana na osobie historycznej, pochodziła z Walii, miała własną zawodową karierę, musiała coś sobą reprezentować. Tu jej rola została zredukowana do mitygowania złych humorów pisarza.

 

Zachowanie Jesse Stone, postaci wymyślonej, jest z kolei niezrozumiałe. Niby przyleciała z Nowego Jorku nocnym samolotem, specjalnie na poranne spotkanie. Ale okazuje się, że wcale nie, niejako wpadła przy okazji, bo jest od kilku dni w Londynie na wakacjach z mężem i synem (chorym – szczegół, który ma jej dodać nutę ”moralnej wyższości”). Od początku podkreśla, jak ważne były dla niej książki Dahla w dzieciństwie, i jak cenne są nadal, kiedy czyta je obecnie synowi. Ale nie wiadomo, czy przyjechała, by złagodzić konflikt i zaradzić dalszej jego eskalacji. Czy też, by napomnieć pisarza i oświecić jak niesłuszna jest jego krytyka. Stone nie rozumie postawy Maschlera. Wychodzi obrażona. Jednak wraca, zasiada do stołu, popija wino. Znowu wychodzi w proteście…

 

Z drugiej strony intensywne skupienie uwagi na osobie Dahla jest zgodne z zamierzeniem sztuki: pokazać jak jest ślepy na apel o rozsądne wyważenie słów, jak zapatrzony w swoje tylko racje. Wyłania się coraz wyraźniej jego „prawdziwe" oblicze: narcystyczny i przemądrzały egoista, rozpuszczony przez otoczenie skaczące wokół jego potrzeb. „Liccy” stara się uprzedzić każde życzenie. Maschler wychwala i pochlebia. Hallie (Stella Everett), dziewczyna z Nowej Zelandii odpowiedzialna za prowadzenie kuchni, dogadza smakołykami: świeża lemoniada, salad niçoise, lody domowej roboty „ze śliw i z gruszek, z posmaczkiem mięty”… Mlam, mlam, mlaszcze z przyjemnością „wielkolud” obnażony na naszych oczach jako nieznośny bachor, któremu sprawia frajdę dokuczanie bliskim i obcym.

 

Młodej Amerykance w płomiennej sukience przypadną prześmiechy z bohaterskich pretensji Dahla (że pozwala sobie na krytykę, bo co? bo „spędził wojnę robiąc fikołki w powietrzu niby jaki David Niven?”) i oskarżenia o brak zrozumienia dla sytuacji Izraela. I Jesse Stone będzie się w „słusznym gniewie” domagać od niego przeprosin za krzywdzącą krytykę. Lecz to jego własne słowa zamykające sztukę przypieczętują wyrok. Pokażą, że za maską bachora kryje się moralne bankructwo.

 

Trudno sobie wyobrazić, by człowiek tak małego ducha mógł cokolwiek wartościowego napisać. Jeszcze trudniej, by sztuka Rosenblatta przyczyniła się do konstruktywnej dyskusji o czymkolwiek.


John Lithgow (Roald Dahl), Aya Cash (Jessie Stone), Rachael Stirling (Felicity Crosland) i

Eliot Levey (Tom Maschler) w Giant. Zdjęcia Joan Marcus


_________________________________________________________________________



Tye Blue, Marla Mindelle i Constantine Rousouli, Titanique. Aranżacja muzyczna: Nicholas James Connell. Reżyseria: Tye Blue; scenografia: Gabriel Hainer Evansohn i Grace Laubacher; kostiumy: Alejo Vietti; oświetlenie: Paige Seber; inżynieria dźwięku: Lawrence Schober; choreografia: Ellenore Scott; dyrygent: Geofftrey Ko. Występują  Melissa Barrera (Rose DeWitt Bukater), Deborax Cox (Molly Brown), Frankie Grande (Victor Garber/Luigi), Marla Mindelle (Céline Dion), Jim Parsoons (Ruth DeWitt Bukater), John Riddle (Cal Hockley), Constantine Rousouli (Jack Dawson), Layton Williams (The Seaman/ Iceberg). Premiera 12 kwietnia, przedstawienia do 20 września, St. James Theatre 246 w. 44 St. przy Times Square.

 

Mark Rosenblatt, Giant.  Reżyseria: Nicholas Hytner, scenografia & kostiumy: Bob Crowley; oświetlenie: Anna Watson; inżynieria dźwięku: Darron L. West. Występują Aya Cash (Jessie Stone), Stella Everett (Hallie), Eliot Levey (Tom Maschler), John Lithgow (Roald Dahl), David Manis (Wally) oraz Rachel Stirling (Felicity :”Liccy” Crosland). Premiera 23 marca. przedstawienia do 28 czerwca, w Music Box Theatre, 239 W. 45 St., przy Times Square.

Comments


STAY CONNECTED

  • Facebook
  • Youtube
  • LinkedIn

NEW YORK CITY

POLISH THEATRE INSTITUTE IN THE USA,INC.| NON-PROFIT ORGANIZATION 501(C)(3)
©2024 POLISH THEATRE INSTITUTE IN THE USA

bottom of page