top of page

Norwid, AI i baśń

6 hours ago
5 min read

Przesyłka z Sadyby warszawskiej: poezja i proza prêt-à-porter (kolekcja jesienna).


Cyprian Kamil Norwid, Kartka z pamiętnika podróżnego, 19587. Biblioteka Narodowa, Warszawa.
Cyprian Kamil Norwid, Kartka z pamiętnika podróżnego, 19587. Biblioteka Narodowa, Warszawa.

Czasy są trudne, staje przed nami niełatwy wybór: czy AI uznać mamy za Szatana czy za Cesarza. Papież Leon pisze, że AI jest naszym środowiskiem i naszą władzą, więc może jeszcze nie jesteśmy w Piekle, ale po prostu w Cesarstwie AI. Nie wyciągam z tego pochopnych wniosków, bo moi bliźni się do tego nie kwapią – kochają się, jedzą i piją, produkują, sprzedają, kupują, podróżują i komentują. Ja, jako pisarz – piszę.

 

Proza to żywioł, a poezja? Ośmielę się napisać, że poezja ma w sobie kobiecość – jest tajemnicza, potrafi szeptać, ma dar rozmowy, zna potęgę krzyku. Spotkanie z nią może przynieść zachwyt, zawsze uruchamia wyobraźnię. I tyle, aby pisać więcej, musiałbym mieć trochę solidnej wiedzy humanistycznej.

 

Zwrócę się więc ku konkretnym utworom poetyckim. Ku wierszowi, który miał premierę na jednym z obiadów czwartkowych u króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Wiersz napisał biskup, poeta i polityk Ignacy Krasicki. „Hymn do miłości ojczyzny” uchodzi za pierwszy wiersz patriotyczny doby rozbiorowej, w licznych sytuacjach pełnił funkcję hymnu narodowego. Dziś za swój hymn uważają go podchorąży, a kilka szkół stopnia licealnego uznało go za hymny szkolne. Należę do wymierającego pokolenia Polaków, które ze znajomością tego wiersza wychodziło z domu, tak jak ze znajomością pacierza i daty bitwy pod Grunwaldem. Przypomnę ten tekst:

 

Święta miłości kochanej Ojczyzny,

Czują Cię tylko umysły poczciwe!

Dla ciebie zjadłe smakują trucizny,

Dla ciebie więzy, pęta nie zelżywe.

Kształcisz kalectwo przez chwalebne blizny,

Gnieździsz w umyśle rozkoszy prawdziwe.

Byle cię można wspomóc, byle wspierać,

Nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać.

 

Ostatnio, przygotowując się do jakiegoś publicznego wystąpienia, trafiłem niespodziewanie na drugą zwrotkę wiersza Ignacego Krasickiego, zapomnianą i pomijaną. A ona – również warta jest przypomnienia i paru słów komentarza. Bo jest o wolności.

 

Wolności! której dobra nie docieka

Gmin jarzma zwykły, nikczemny i podły,

Cecho dusz wielkich! ozdobo człowieka,

Strumieniu boski, cnót zaszczycon źródły!

Tyś tarczą twoich Polaków od wieka,

Z ciebie się pasmem szczęścia nasze wiodły.

Większaś nad przemoc! – A kto ciebie godny

Pokruszył jarzma, albo padł swobodny.

 

To już nie jest hymn do miłości Ojczyzny – to pochwała wolności. Zawarta w niej wykładnia znaczenia słowa wolność objawia nader istotny splot pojęć. Niektóre wiązania są oczywiste – wolność jest pokazana jako warunek ludzkiej godności, a jednocześnie jako siła, która góruje ponad przemocą. ”Większaś niż przemoc!”. Jednocześnie da się wysnuć z tekstu przekonanie o pewnej elitarności. Aby być wolnym prawdziwie, trzeba wielkiego ducha. Co więcej, mamy tu wyraźne powiązanie umiłowania wolności z praktykowaniem cnót, w domyśle – cnót obywatelskich. Tu witam z radością biskupa-poetę jako sojusznika. Od lat cierpliwie próbuję odebrać złudzenia tym, którzy mniemają, że można praktykować wolność i demokrację ignorując podstawowe cnoty obywatelskie jak uprzejmość, prawdomówność, punktualność, zwięzłość mowy, poczucie humoru i tak dalej.

 

Nie sądzę, aby kompromitowała tę zwrotkę wzmianka o gminie, który przywykł do jarzma niewoli, i dlatego ów gmin nie interesuje się wartością bycia wolnym, staje się nikczemny i podły. Gdy dziś szukam analogii, gdy pytam, kto dziś jest takim „gminem”, nie myślę o tych, których okoliczności życia pozbawiły wolności. Nikogo nie chciałbym nazwać nikczemnym i podłym, ale jakich określeń użyć wobec tych, którzy oddają wolność swoich decyzji maszynkom napędzanym przez AI? Gminem nie znającym wartości wolności są ci, którzy poddali się konstruktom algorytmów, imperatywom rynku i sloganom polityki. Czy stają się oni nikczemni i podli?

 

To pytanie skłania mnie, aby przypomnieć Państwu tekst poety o epokę późniejszego, Cypriana Kamila Norwida. To parę zwrotek wyciętych z utworu „W pamiętniku”, któremu poeta dał podtytuł: z prologu do fantazyi „Za kulisami -”. Znalazłem ten wiersz w zbiorze Wybór poezyj wydanym we Lwowie w 1908 roku nakładem Księgarni Polskiej B. Połonieckiego. Dla Warszawy książki te zamawiała firma E. Wende i ska (panowie T. Hiż i A. Turkuł). Przytoczę tu drugą część utworu, która bardzo celnie opisuje fenomen AI. Cytuję:

 

Lecz pytasz: „ówdzie, co tak wielce trudzi,

i które z bliskich spotkałem postaci?-„

Tam braci nie ma, ni bliźnich, ni ludzi,

Tam tylko studia nad sercami braci!...

 

Tam uczuć nie ma, tylko ich sprężyny

Zdające z siebie wzajemny rachunek

Do nieużytej podobne machiny,

Puszczonej w obieg przez pęd lub trafunek.

 

Tam celów nie ma, lecz same rutyny

Pozardzewiałe - i nie ma tam wieków -

Dni - nocy - epok - tam tylko godziny

Biją jak tępych utwierdzanie ćwieków.

 

Nieokreślone pierwej liczbą stałą,

Lecz fatalności pchnięte raz ostrogą,

Nie znaczą wcale co? kiedy? się działo

W godzinę, wybić liczby jej, nie mogą! 

 

Kiedym te wiersze przeczytał, to po prostu „pchnięty ostrogą fatalności” uświadomiłem sobie, że Norwid głęboko przeczuł sytuację, w której mechanizmy zajmują się nie ludźmi, a ich rynkowymi zachowaniami: „Tam tylko studia nad sercami braci!.. ignorując istotę człowieczeństwa: „Tam braci nie ma, ni bliźnich, ni ludzi”… Gdy czytam: „Pozardzewiałe rutyny” wiem, że chodzi o algorytmy, o ich brak wrażliwości na kontekst historyczny, na czas przeżywany przez człowieka, cytuję: „nie ma tam wieków - /Dni - nocy - epok - tam tylko godziny/Biją jak tępych utwierdzanie  ćwieków.”

 

W profetycznej wizji poety odnaleźć musiałem przenikliwość niektórych sformułowań encykliki Magnifca Humanitas Papieża Leona XIV. Jakby odpowiadając naiwnym plotącym, że AI to „tylko kolejne narzędzie w naszym ręku”. pisze Papież, w punkcie 110 dokumentu: „Sztuczna inteligencja jest już środowiskiem, w którym jesteśmy zanużeni, i władzą, z którą musimy się liczyć. Dlatego nie wystarczy jej regulować, trzeba ją rozbroić […] Rozbroić to nie znaczy wyrzec się technologii, lecz nie pozwolić, by zapanowała nad tym, co ludzkie.”

 

Wobec wieści płynących z imperatorskich salonów Wschodu i Zachodu, dziś bardzo trudno mieć nadzieję, że polityka „do nieużytej podobna machiny”  nie narobi nam kłopotów, Otwarcie słyszymy zapewnienia, że kto zwycięży w wyścigu do superinteligencji, ten wygra wszystko. Trudno się nie domyśleć, kto przegra, gdy zwycięzca zapyta AI – co ja mam zrobić ze zwycięstwem.

 

Dość długo zatrzymywałem Państwa uwagę na wnioskach dwu poetyckich lektur. Niewiele zostało czasu na prozę, a ja już dziś chciałbym Państwu odpowiedzieć na pytanie: Czy proza eksperymentalna jest jeszcze możliwa?

 

Na wstępie porównałem poezję do kobiety. A tu całkiem inaczej: Proza to żywioł. My, pisarze. ujarzmiamy go, tak jak technicy ujarzmiają żywioł powietrza stawiając turbiny i

projektując wentylatory. Ci technicy nie łudzą się, że tajfuny i trąby powietrzne będą im posłuszne. Tak jak pisarze nie mogą prognozować arcydzieł.

 

Proza to żywioł, a wobec żywiołu zalecana jest ostrożność. Wiem, bo ja sam ponoszę skutki nieostrożności. Moja sytuacja pisarska jest dość klarowna: Powieść społeczna „Obietnica bezdroży” gotowa, niech się troszczą o nią wydawcy, potem czytelnicy i krytyka. Po zakończeniu pracy nad tą książką byłem nieostrożny i żywioł prozy porwał mnie teraz w stronę eksperymentu. Założenie laboratoryjne mam proste: pozostając w sferze „towaru kulturowego” iść na całego w stronę przeciwną, niż idzie literatura faktu, proza realistyczna, książki gatunkowe. Nie tracąc zainteresowania Czytelników, podtrzymując rozmowę z nimi – zaprosić ich do świata całkiem zmyślonego, dać im życiowe wytchnienie w ogrodach nierzeczywistości. Tak mi się teraz pisze moja następna książka-baśń, zaproszenie do podróży w niebyłe światy.




Piotr Wojciechowski (ur. 1938 r.) – taternik, narciarz i grotołaz, jest poetą,  prozaikiem i rysownikiem. Debiutował w 1967 roku książką „Kamienne pszczoły”, która stała się powieścią kultową. Od tego czasu opublikował wiele książek, m.in. tłumaczoną na liczne języki powieść „Czaszka w czaszce” (1984) i jej kontynuację „Zły wiatr”, a także parę tomów poezji. Ostatnio zamknął swoje osobiste rachunki z górami w tomie „Kartki holnym potargane; z kronik Podhalańskiej Akademii Wiedzy”. Zbiór „Przebierańcy i przechodnie. Opowiadania warszawskie” (2020) zdobył dla autora honorowy tytuł: Warszawski twórca.





Piotr Wojciechowski

„To nie jest zwykły zbiór opowiadań, to ewenement w skali literatury polskiej – powieść w opowiadaniach” – tak o książce powiedział Janusz Drzewucki, przewodniczący jury Nagrody Literackiej m.st. Warszawy. „Przyznając tę nagrodę chcemy zaznaczyć, że jest wybitnym poetą i znakomitym obywatelem naszego miasta, Warszawy”.



Poezja w kadrze: Piotr Wojciechowski: https://youtu.be/pQFO33xTf9k?si=NWIBLUbffc88uyPd


Dla naszych czytelników we Wrocławiu (hello, Julito!), załączamy też informację o spotkaniu autorskim z Piotrem Wojciechowskim 18 października we Wrocławskim Klubie Wysokogórskim, które poprowadzi grotołaz, dziennikarz i fotograf Aureliusz M. Pędziwol:


spotkanie autorskie z Piotrem Wojciechowskim

1 Comment


Yva Momatiuk
Yva Momatiuk
2 hours ago

Piotrze Kochany, absolutnie bez pudla!

A bitwa pod Grunwaldem? Masz racje: to jest data wyryta w pamieci: rok 1410...

Iwa Momatiuk

Like

STAY CONNECTED

  • Facebook
  • Youtube
  • LinkedIn

NEW YORK CITY

POLISH THEATRE INSTITUTE IN THE USA,INC.| NON-PROFIT ORGANIZATION 501(C)(3)
©2024 POLISH THEATRE INSTITUTE IN THE USA

bottom of page