top of page

Jak Oscar stał się Oscarem


Scena baletowa z filmu tańczona przez Lili (Leslie Caron) & jej przyjaciół-lalki (1953)


26 Gala Oscarowa w marcu 1954 - Bronisław Kaper z Oscarem za muzykę do filmu "Lili",

w reżyserii Charlesa Watersa. Fot. East News



O randze Oscarów wiele można by pisać, ale nic nie zilustruje znaczenia nagrody lepiej niż wywieszka na drzwiach wejściowych do jednej z restauracji w Sausalito, niedaleko San Francisco: „Nieczynne w następujące dni: Boże Narodzenie, Wielkanoc, 4 lipca, Halloween oraz wieczór rozdania Oscarów”.


W 1926 roku, szef Metro-Goldwyn-Mayer, urodzony w Mińsku Mazowieckim Louis B. Mayer miał problem. Był to okres wzmożonej ekspansji związków zawodowych, które krok po kroku, wytwórnia po wytwórni rozprzestrzeniały się po Hollywood. Praktycznie wszyscy mniejsi producenci zdążyli się już poddać, teraz przyszła kolej na niego. Ale Mayer miał pomysł. W grupie siła. Trzeba stworzyć jedną mocną organizację, która będzie reprezentowała ich wszystkich. Krótko po świętach Bożego Narodzenia, zaprosił do swojego domu w Santa Monica aktora Conrada Nagela, reżysera Freda Niblo oraz szefa stowarzyszenia producentów Freda Beetsona. Przy kolacji narodziła się idea centralnej organizacji upoważnionej do negocjowania ze związkami zawodowymi, która zajmie się również promocją filmów, pomoże cenzurze utrzymać wysoki poziom moralny oraz, i tu padła propozycja Mayera, raz do roku zaprosi elitę Hollywoodu na wystawny obiad. Miał nawet pomysł na menu: „jumbo kalmar perigeaux, homar Eugenie, sałatka Los Angeles, terrapine (czyli żółw wodny) oraz owoce supreme”. Dla samego jadłospisu warto było wstąpić. Organizacja składałaby się, tak jak to menu, z pięciu oddziałów: aktorów, reżyserów, pisarzy, techników i producentów. Komu zaproponować członkostwo, miałby zadecydować sam pomysłodawca, czyli Mayer.


Mayer tak podniecił się własnym pomysłem, że dwa tygodnie później – dokładnie 11-go stycznia 1927 r. - wydał formalny bankiet w hollywoodzkim hotelu Ambassador, na który zaprosił 36 gości: 7 aktorów, 6 reżyserów, 6 pisarzy, 3 techników (w tym projektanta swojego domu, scenografa Cedrica Gibbonsa), 12 producentów oraz dwóch adwokatów. Nową organizację zaproponował nazwać The International Academy of Motion Picture Arts and Sciences. Do członkostwa mieliby prawo wszyscy “wnoszący poważny wkład w rozwój sztuki i technologii filmowej”. Mayer został wybrany na przwodniczącego zarządu, trzydziestu trzech biesiadników było członkami założycielami, a obydwaj prawnicy za opracowanie statutu i wyrzucenie słowa International z nazwy otrzymali status „członków nadzwyczajnych”. Jako ciekawostka: trzech założycieli urodziło się we wschodniej Europie, a kolejnych pięciu miało rodziców pochodzących z tej części świata. Gdy Akademia uzyskała, zresztą nie bez problemów, status prawny organizacji charytatywnej, pierwszym jej oficjalnym prezesem został nie pomysłodawca, lecz słynny aktor Douglas Fairbanks, Sr. Na inauguracyjnym bankiecie 4 maja 1927 r., opłaconym jeszcze przez Mayera, który mógł sobie na to pozwolić, będąc najlepiej opłacanym urzędnikiem w Stanach, 231 zaproszonych gości, za wpisowe w wysokości tylko stu dolarów od głowy, zostało tej nocy członkami nowego zrzeszenia.


Król Oscar II

Niedługo później ukonstytuował się Komitet ds. Nagród. Gdy członkowie komitetu decydowali, jakie stosować kryteria, założyciele debatowali, jak ma wyglądać nagroda. Mayer powierzył zadanie Cedricowi Gibbonsowi, który zaprojektował kształt stutuetki. Był nim nagi mężczyzna-rycerz, wbijający miecz w szpulę taśmy fimowej. Za co mścił się na dopiero rodzącej się X Muzie nie wiemy. Żona Gibbonsa, słynna aktorka Dolores del Rio, zaprosiła meksykańskiego reżysera Emilio „El Indio” Fernandeza do pozowania. Nie zgodził się od razu, ale w końcu uległ.


Szpula miała pięć otworów symbolizujących pierwsze pięć oddziałów Akademii. Bezrobotny absolwent szkoły plastycznej nazwiskiem George Stanley wyrzeźbił model z gliny. Figurka w stylu art deco ważyła około 3 kilogramów i miała 34 cm wysokości. Dzisiaj statuetka wykonywana jest z amalgamatu zwanego britannium, składającego się w 92 proc. z cyny, 6 proc. z antymonu i 2 proc. miedzi. Pokryta cienką warstwą 24-karatowego złota waży 3,85 kg. „The Los Angeles Times” ocenia koszt statuetki na około pięciuset dolarów.


Co do nazwy - istnieje wiele wersji jak Oscar stał się Oscarem. Pierwszym, który użył tę nazwę w druku, był dziennikarz Sidney Skolsky. Faktem jest, że nagroda otrzymała imię dopiero po pięciu latach, bo na początku była po prostu nagrodą Akademii za najlepsze osiągnięcia roku. Bette Davis twierdziła, że to ona tak nazwała figurkę, gdyż przypominała jej zadek ówczesnego męża, któremu na drugie było Oscar. Dziennikarze i historycy skłaniają się raczej do przypisania autorstwa sekretarce, późniejszej szefowej, Akademii, Margaret Herrick, która miała kuzyna o tym imieniu. Mayer do końca życia utrzymywał, że pomysł narodził się u niego w biurze, gdy sekretarka – którą notabene „odziedziczył” ze studiem po warszawiaku Goldwynie – Norweżka, Eleanor Lilleberg zdecydowała, że „rycerz przypomina jej króla Oscara II” i zapytała co ma z tym „Oscarem”, który u niej stoi na biurku, zrobić? Mayer poradził jej, żeby wrzuciła go do szafy pancernej.


Cała rodzina Mayera

Pierwotnie jedynym warunkiem kwalifikującym do nagrody było to, żeby film został wyświetlony w Los Angeles między 1 sierpnia 1927 i końcem lipca 1928 r. Gdy zaczęły napływać w dużych ilościach projekty wyprodukowane kilka lat wcześniej, Akademia zaostrzyła kryteria. Dzisiaj, by zakwalifikować się, film musi być wyświetlany w komercyjnym kinie na terenie wielkiego Los Angeles przez co najmniej siedem dni w poprzednim roku kalendarzowym. Musi być reklamowany w prasie i mieć co najmniej dwa seanse dziennie. Wymagane jest, by ilość sprzedanych biletów była oficjalnie poświadczona przez dyrekcję kina. Żeby mógł być rozpatrywanym w kategorii filmów pełnometrażowych, film powinien trwać dłużej niż 40 minut.


Gdy składające się z przedstawicieli pięciu oddziałów jury zebrało się 15 lutego 1929 r., by wybrać zwycięzców, nagrodę za najlepszą produkcję (obecnie najlepszy film) zdecydowali przyznać Kingowi Vidorowi za The Crowd (Człowiek z tłumu). Zadzwonili do reżysera z gratulacjami, a następnie zakomunikowali werdykt Mayerowi, w którego wytwórni film był wyprodukowany. Ten tak długo kłócił się z nimi, aż nad ranem jury zmieniło decyzję i nagrodziło film F. W. Murnaua Sunrise (Wschód słońca). Mayerowi zapewne zależało, by nikt go nie posądzał o nepotyzm. Trochę za późno, bowiem jego zięciowie i wielu członków rodziny było na liście płac wytwórni, ale lepiej późno niż wcale. Goldwyn z sarkazmem nazywał Metro-Goldwyn-Mayer „Mayer’s Gantze Mishpuche” – tłumaczone z jidysz: „cała rodzina Mayera”. Łatwo sobie wyobrazić, jak się musiał czuć tej nocy Vidor. Konsekwencją kłótni z Mayerem była uchwała Akademii, iż od tej pory wybór zwycięzcy pozostanie tajemnicą aż do odczytania werdyktu publicznie na scenie. Jako ciekawostkę warto dodać, że Louise Dresser nominowana została tego samego roku w kategorii ról kobiecych za rolę Polki w A Ship Comes In (Przybycie statku). Wygrała Janet Gaynor za film Murnaua.


Powiedzenie, że Oscary nie są kontrowersyjne, jest jak powtarzanie, że nie jest gorąco w parowozie. George C. Scott i Marlon Brando odmówili przyjęcia nagród, które zasłużenie wygrali motywując to moralnością i etyką zawodową. Wielu do dziś uważa, że mój nieżyjący już przyjaciel Walter Palahniuk, którego świat pamięta jako Jacka Palance’a, w 1992 roku źle przeczytał, co miał napisane na kopercie, przez pomyłkę przyznając nagrodę Marisie Tomei za My Cousin Vinny (Mój kuzyn Vinny). Odpowiedzialna za podliczanie głosów firma PriceWaterhouse twierdzi, że to nieprawda, ale jak mówi stare porzekadło: „a teraz udowodnij, że nie jesteś wielbłądem”. Siedem lat później 55 statuetek zostało skradzionych w drodze do Los Angeles. Prezydium Akademii natychmiast ogłosiło wysoką nagrodę za ich odnalezienie. Ciekawe, że znalazca - mechanik samochodowy Willie Fullgear - zanim zadzwonił po policję, zawiadomił prasę. Twierdził, że nagłaśniając sprawę zabezpieczał się, że rzeczywiście otrzyma obiecane 50,000... i dwa bilety wstępu. Sprawcy kradzieży, kierowcy ciężarówki wiozącej nagrody, zostali ujęci i skazani na więzienie.


Jak dostać Oscara?

Z wyjątkiem kategorii „najlepszy film”, nominacje wychodzą z oddziałów: reżyserzy nominują pięciu najlepszych reżyserów, scenarzyści scenarzystów, montażyści montażystów, itd. Ogół nominuje tylko najlepszy film. Po ogłoszeniu nominacji, na zwycięzcę głosują już wszyscy, tzn. około 9800 uprawnionych do tego. Dlatego też - zdaniem piszącego te słowa - cenniejszą nagrodą niż zwycięstwo jest sama nominacja. Jest prawdziwą niezależną nagrodą fachowców, nieskażoną jeszcze zabójczym wpływem marketingu.


Od momentu publicznego ogłoszenia nominacji zmieniają się reguły gry. Największe wpływy zaczynają mieć firmy PR specjalizujące się w tzw. special events. Skoro przepisy nie wymagają, by głosujący musieli obejrzeć nominowane filmy, w efekcie wygrywają producenci, których stać na reklamę. Zaczynają się wtedy serie specjalnych pokazów połączone z drogimi obiadami i jeszcze droższymi upominkami, spotkania z aktorami, itd. Starszym wiekiem i często zniedołężniałym już członkom do domu dostarczane są przez posłańców płytki DVD („a skoro już tu jestem to mam jeszcze coś dla Pana/Pani od dystrubutora“ – i buch, butelka dobrego wina)…


Zważywszy, że nominacja w ważnej kategorii to przeciętnie dodatkowe 25 milionów dolarów dochodów z kin, a wygrana co najmniej 50 milionów dolarów, jest się o co bić. Do tego stopnia, że parę lat temu wielkie studia, podobnie jak Mayer siedemdziesiąt lat wcześniej, zdecydowały się zwiększyć ilość nominacji w kategorii najlepszy film z pięciu do dziesięciu. Dlaczego? Dlatego, że od wielu lat nagrody wygrywali niezależni producenci i oni zgarniali kasę. Faktem jest, że od 1990 roku tylko dwa filmy wyprodukowne przez wielkie studia zdobyły statuetkę w tej kategorii. Były nimi: Forrest Gump i Titanic. Poza nimi dziewięć innych nagrodzonych filmów zostało później zakupionych do dystrybucji przez wielkie studia, lub ich filie, tym niemniej wyprodukowane zostały w niezależnych wytwórniach i nierzadko poza Stanami Zjednoczonymi. Przykładami są Slumdog, milioner z ulicy zrealizowany przez angielskiego reżysera w Indiach, lub Jak zostać królem, brytyjski niezależny dramat historyczny.


Z BOKU PATRZĄC: Polskie kino za mało sprytne?

Jedyne kategorie podlegające innym przepisom to krótki metraż i filmy obcojęzyczne. Nominowane są przez specjalne, co roku zmieniające się komisje, a w wypadku krótkiego metrażu obowiązują także inne terminy. Ponieważ tradycja łączenia krótkich filmów z pełnometrażowymi w jeden seans zanikła już wiele lat temu i nie ma dla nich obecnie rynku, nagrody na niektórych prestiżowych festiwalach, np. Sundance, Toronto, Palm Springs lub Camerimage automatycznie kwalifikują zwycięzców do udziału w oscarowym konkursie.


Kategoria filmów obcojęzycznych (często mylnie określana jako Oscar dla najlepszego filmu zagranicznego) została wprowadzono stosunkowo późno. W latach 1947-1955 nie przyznawano nominacji, a jedynie wskazywano zwycięzcę. Dopiero od 1957 roku Akademia wyłania zwycięzcę spośród pięciu nominowanych filmów nieanglojęzycznych. Każdy kraj ma prawo zgłosić jeden film. Robią to zazwyczaj ministerstwa kultury lub z góry uzgodnione organizacje.


Filmy oceniane są przez komisję – od 15 do 60 osób – reprezentującą wszystkie 15 oddziałów Akademii. I tutaj musimy być ostrożni co do warunków: każdy film analizowany jest w kontekście języka i narodowości. Na przykład amerykański film po hiszpańsku lub polski film po angielsku nie może być rozpatrywany w tej kategorii. Łatwiej jest krajom wielojęzycznym: kanadyjski po francusku, tak (Inwazja barbarzyńców), ale po angielsku już nie. Filmy brytyjskie, pomimo obcej narodowości, nie kwalifikują się ze względu na język mimo, że brytyjski angielski różni się często pisownią i wymową. (Nie współczujmy im jednak, Brytyjczycy wygrali wiele Oscarów w innych kategoriích.) Wystarczy by film zaspokoił podstawowy warunek siedmiu dni w komercyjnym kinie w Los Angeles i może startować jak każdy inny we wszystkich kategoriach.


Do tej pory zostało nominowanych 12 polskich filmów fabularnych – z tego cztery Andrzeja Wajdy. Drzwi otworzył Nóż w wodzie Romana Polańskiego w 1963 r. Przegrał do Felliniego Osiem i pół. Życzę każdemu takiej porażki. Włochy wygrały 14 razy, Francja 12, Hiszpania, ZSRR/Rosja, Japonia i Dania po 4, Holandia, Czechosłowacja, Niemcy i Szwecja po 3. Polska zdobyła pierwszego (i jak dotąd jedynego) Oscara za najlepszy film dopiero w 2014 r., kiedy tak wyróżniony został film Ida Pawła Pawlikowskiego. Dlaczego – pomimo tylu nominacji – tak długo trzeba było czekać? Podejrzewam, że z kilku powodów. Po pierwsze mało który z polskich decydentów rozumie naturę konkurencji po drugiej stronie świata. Naiwnie myślimy, że najlepszy film wygra, a tak nie jest. Liczą się przede wszystkim sentymenty członków akademii. Spójrzmy jak często nagrody wygrywają starsi aktorzy – zwłaszcza w kategoriach ról drugoplanowych – gdyż zbliżony im wiekiem ogół uważa, że niedługo zejdą z tego świata, a ich zasługi dotychczas nie zostały docenione. Często decyduje polityka rządu. Konflikt polityczny między Stanami i Iranem oraz narastający wewnętrzmy opór przeciwko prezydentowi Obamie w 2011 uczyniły irański film Rozstanie zdecydowanym faworytem. Co do tego, czy rzeczywiście był lepszy od filmu W ciemności Agnieszki Holland zdania są podzielone. Trzecim powodem jest praktyczna nieobecność reklamy, ale to wiąże się z pierwszym wymienionym przeze mnie aspektem. Ogłoszenie małym drukiem o specjalnej projekcji naprawdę nie wystarczy. Brak intensywnego długofalowego „lobbyingu“ jest czwartym powodem. Spryt jest piątym. Jak możemy wygrać następnym razem? Chętnie podzielę się moimi obserwacjami i doświadczeniem, ale to już kiedy indziej.


 

„Jak Oscar stał się Oscarem“ jest zaktualizowaną wersją artykułu opublikowanego w magazynie Film (luty, 2013).



Andrzej Krakowski

"Polskie Oscary/Polish Oscars" wydawnictwo Blue Bird, 2021

ISBN: 978-83-959565-0-8












 

Post Scriptum Grażyny Drabik


W tym roku polski film Sukienka (30 min.) wg scenariusza i w reżyserii Tadeusza Łysiaka konkuruje w kategorii krótkometrażowej fabuły. Opowieść o „miłości, samotności, odrzuceniu i pożądaniu“ przedstawia poruszający portret kobiety odmiennej w swej fizycznej formie i takiej samej jak inni w swych pragnienia i uczuciach. Film Łysiaka, studenta Warszawskiej Szkoły Filmowej, z udziałem aktorów Anny Dzieduszyckiej, Doroty Pomykały i Szymona Piotra Warszawskiego oraz muzyką skomponowaną przez Jana Ignacego Królikowskiego, zdobył już renomę w świecie, zdobywając m.i. prestiżową nagrodę 2021 Atlanta Film Festival.




Krótki wywiad z Tadeuszem Łysiakiem i główną aktorką Anną Dzieduszycką (Julka)


















'

Tadeusz Łysiak



Przy okazji warto przypomnieć dwie wcześniejsze zwycięskie krótkometrażówki w kategorii filmu animowanego, obie zrelizowane w łódzkim Studiu Małych Form Filmowych Se-ma-for: Tango, w reż. Zbigniewa Rybczyńskiego (8 min.), z muzyką Janusza Hajduna – Oscar 1983.

Poniżej zdjecie i link do oscarowej uroczystosci. Liza Minelli jako konferansjer oraz Matt Dillon and Kristy McNichol walczący z trudnym do wymówienia nazwiskiem. Rybczyński podbija cale audytorium swoją krótką a dobitną wypowiedzią.


55 Gala Oscarowa w marcu 1983 - Zbigniew Rybczyński z Oscarem za krótkometrażową animację "Tango"


Zbigniew Rybczyński "Tango" (1980)



Piotruś i wilk, w reż. Suzie Templeton (32 min.), baśniowa animacja pomysłowych lalek, w perfekcyjnej harmonii z muzyką Prokofjewa – Oscar 2008.


80 Gala Oskarowa w marcu 2008

Suzie Templeton z Oscarem za lalkową

animację































Życzymy Tadeuszowi Łysiakowi i całej ekipie Sukienki zdobycia laurów w czasie

94 Oscarowej Gali Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej, wieczorem 27 marca 2022.


143 views0 comments

Recent Posts

See All
bottom of page